|
ladystockbroker
junior fellow
| Dołączył: | 06 Maj 2008 | | Posty: | 101 |
|
 |
Wysłany: Sob Maj 17, 2008 10:15 am |
|
 |
 |
 |
 |
Jasne, że możliwe. Jak to zrobili? Zapewne przez lata ciężkiej pracy; zapewne mogły im pomóc graniczące z obsesją i nerwicą natręctw zachowania, takie jak wstawanie o pierwszej w nocy, żeby sprawdzić słówko w słowniku (naprawdę nikt oprócz mnie nie budzi się w środku nocy, zastanawiając się, jak powiedzieć "lewarek" po angielsku?), ale do tego trzeba być prawdziwym pasjonatem, a ci, dla których angielski jest tylko narzędziem pracy ("bo CPE się przyda, jak będę pracował gdzieś tam"), niestety muszą ślęczeć nad książką. Długo i namiętnie. Przeczytać "Ulyssesa" po angielsku. Słuchać brytyjskiego/amerykańskiego radia. ZAWSZE wyłączać napisy, oglądając filmy na DVD. Kiedy nie można ich wyłączyć, starać się nie zwracać na nie uwagi. Fascynować się tym, jak dane zdanie powiedziałby Teksańczyk, a jak 17-latek z Dundee. Robić stare testy - niewątpliwie, nuuuudy, ale to naprawdę pomaga. Od czasu do czasu zajrzeć do jakiegoś podręcznika. Przeczytać kolejną książkę, wypisać wszystkie nowe słówka (choćby miały zając cały 60-kartkowy zeszyt) i po kolei się ich uczyć. Zwracać uwagę na niuanse. Upewnić się, czy aby na pewno znamy wszystkie konstrukcje gramatyczne (konstrukcja z "lest"?). Śpiewać pod prysznicem najbardziej popierniczone piosenki i pamiętać, że jeśli Bob Dylan napisał "she don't", to nie znaczy, że możemy powiedzieć to samo na egzaminie. Wyczuwać różnicę między językiem pubowym a językiem akademickim - używanie nieodpowiedniego do sytuacji języka jest chyba największą bolączką osób zdających FCE i CAE ("jak powiem "stuff" albo "whatever", to to będzie takie zajebiście amerykańskie"), a my na poziomie CPE powinniśmy już tego unikać (pamiętajmy, że dzieciaki z Eton zupełnie innego języka używają w szkole, a innego na podwórku, i co najlepsze, potrafią płynnie przełączać się z jednego na drugie).
Tak naprawdę nie ma jednoznacznego przepisu na papierek z literką A. Prawda jest taka, że jak się tego języka nie kocha (bezinteresownie, głęboko, wręcz oddańczo), to do zdania CPE na A potrzeba naprawdę duuużo szczęścia i dobrych układów z tym facetem na górze. Panem Bogiem, znaczy się.
|