Ogólne :.: Najlepszy słownik języka angielskiego
|
Google
|
 |
|
|
|
|  |
 | |  |
|
jorgus
newbie
| Dołączył: | 07 Lut 2004 | | Posty: | 40 |
|
 |
Wysłany: Czw Lip 20, 2006 4:17 pm |
|
 |
 |
 |
 |
Mogę polecić Słownik angielsko-polski CAMRIDGE wydany przez Prószyński i S-ka. Nie jest może idealny - jest trochę błędów i nieścisłości (szkoda, że nie podali jakiegoś e-maila, gdzie możnaby wysyłać dostrzeżone niedociągnięcia), ale z kilku słowników, jakie przeglądałem w księgarni wydawał się najlepszy. Może teraz jest jakieś nowsze wydanie - ja kupowałem pierwsze wydanie niedługo po tym, jak się ukazało (koniec 2003 roku).
Wadą jest to, że idiomy i różne konstrukcje z kilku słów są zazwyczaj zaszyte gdzieś wewnątrz definicji jednego z tych słów, czasami nawet tylko w formie przykładu (np. pierwszy, na którym mi się otworzyło - clean slate/sheet to tylko wzmianka w przykładzie pod przymiotnikiem clean).
Generalnie w parze dobrze się z niego korzysta z http://dictionary.cambridge.org/ bo właśnie na tym słowniku bazuje (większość przykładów jest identycznych), przy czym w tym ostatnim definicja może być czasem rozbita na kilka znaczeń, zaś w angielsko-polskiej wersji mogą być one połączone.
Jednoczesne korzystanie ze słownika "angielsko-angielskiego" jest istotne, bo z powyższego dowiesz się np., że guerrilla to partyzant, a partisan to też partyzant (jedno z 2 znaczeń), w angielskiej wersji jednak obie definicje istotnie się różnią. Stąd też fakt, że jest słownik angielsko-angielski (do tego dostępny bezpłatnie w sieci) o bardzo zbliżonej strukturze jest według mnie bardzo pomocny.
Z polsko-angielskich wybrałem ten ceglasty słownik PWN Oxford(z 2004 roku), ale układ wizualny definicji pozostawia wiele do życzenia (te 3 szpalty to nie był chyba najlepszy pomysł).
Pewnie pojawiły się przez ostatnie 2-3 lata jakieś nowe słowniki, także jeśli ktoś jest w stanie podać jakąś alternatywę do powyższych, to chętnie wysłucham opinii i porównania.
|
|
|
|  |
 | |  |
|
bejotka
fellow
| Dołączył: | 01 Sty 1970 | | Posty: | 665 | | Skąd: | Warszawa |
|
 |
Wysłany: Pią Lip 21, 2006 11:06 am |
|
 |
 |
 |
 |
Ja najchętniej korzystam z drukowanych angielsko-angielskich:
- NODE (New Oxford Dictionary of English);
- Longman Contemporary of English;
- mam jeszcze kilka innych, ale one są na dalszej od biurka półce lub w 2 albo 3 rzędzie;
z dwujęzycznych najchętniej sięgam do:
- Longman - Słownik wspólczesny;
- Nowy Słownik polsko-angielski i angielsko-polski inne jak wyżej;
najchętniej jednak korzystam ze słowników na CD:
- Longman - Słownik wspólczesny - instaluje się z plikami dźwiękowymi na CD, mam go prawie zawsze w tle, gdy pracuję;
- Słownik Collinsa YDP, gdy czytam angielską książkę lub gazetę. Temu słownikowi towarzyszy tester, który pozwala później uczyć się sprawdaznych w ostatniej sesji słówek, jest równie skuteczny jak program SM.
Ostatnio dostałem w promocji słownik PWN Oxford i Encyklopedię PWN, które podobnie jak Longman - Słownik wspólczesn instaluję się na HDD z plikami dźwiękowymi. Są też z sobą skorelowane. Gdy w znalezionym tłumaczeniu nie znamy polskiego słowa, można uatomatycznie jednym kliknięciem sprawdzić je w encyklopedii. Ten słownik również ma tester, jednak jego skuteczności nie sprawdziłem, za bardzo przyzwyczaiłem się do YDP.
Kilka razy w swoich postach polecałem różne słowniki wydawane jako bonusy do gazet i magazynów, ostatnio były to Wielki SlownikAngielsko-polski Polskoa-angielski wydany przez Techland i Multimedialny słownik polsko-angielski wydany przez Lexland i Rzeczpospolitą .
Były to pełnowartościowe słowniki multimedialne za 3 lub 10 zł. Ich wadą było to, że trzeba je było kupować w dniu ogłoszenia lub zamawiać u wydawcy gazety korespondencyjnie.
|
|
|
|  |
 | |  |
|
jorgus
newbie
| Dołączył: | 07 Lut 2004 | | Posty: | 40 |
|
 |
Wysłany: Pią Lip 21, 2006 8:42 pm |
|
 |
 |
 |
 |
Oxford Advanced Learners jest OK, tylko co do tego CD-ROM-a, to za dużo nie oczekuj. Nie wiem jak w 7 wydaniu, ale w 6 jest programik Genie o strasznie topornym interfejsie (jakby przyświecała mu idea dania elektronicznej wersji tego, co na papierze, jednak w maksymalnie spartańskiej formie). Merytorycznie słownik bardzo dobry, wersja drukowana przejrzysta, czytelna i estetyczna.
Acha, jak masz zamiar z drukowanej wersji często korzystać, to kup koniecznie w twardej okładce, przy czym w polskich księgarniach (np. Empik) przynajmniej jakieś 2-3 lata temu królowały tańsze wersje paperback, które po kilku miesiącach intensywnego używania odczuwają to mocno na swojej 'urodzie'. Jakby co, to wersje hard cover na pewno znajdziesz na www.amazon.co.uk.
|
|
|
|  |
 | |  |
|
jorgus
newbie
| Dołączył: | 07 Lut 2004 | | Posty: | 40 |
|
 |
Wysłany: Nie Lip 23, 2006 12:42 pm |
|
 |
 |
 |
 |
- Słownik Collinsa YDP, gdy czytam angielską książkę lub gazetę. Temu słownikowi towarzyszy tester, który pozwala później uczyć się sprawdaznych w ostatniej sesji słówek, jest równie skuteczny jak program SM.
|
BJK, czy w tym słowniku przypadkiem nie brakuje mnóstwa słów obecnych w większości innych przyzwoitych słowników? Może jakąś starszą wersję widziałem na oczy (osobiście go nie posiadam, widziałem u znajomego), jeśli możesz to sprawdź, czy w tym swoim masz (ale nie dodane przez siebie :-) np. słowa 'chaff', 'basque' (z małej litery), 'woeful', a z bardziej potocznych 'dildo', 'darkie', 'porkie', żeby wymienić tylko kilka. Co ciekawsze, w części PL-ANG pod 'plewa' znajdziemy 'chaff', ale po kliknięciu 'chaff' pojawi się już tylko 'chaffinch', czyli brakuje w tym wszystkim odrobiny konsekwencji. Dla porównania w słowniku ANG-PL wydanym przez Prószyński i S-ka (niestety książkowym) wszystkie wymienione powyżej są obecne.
Nie wiem jakie są twoje kryteria jakościowe, ale mnie trochę odstręcza słownik, w którym brakuje sporej liczby szukanych na codzień haseł lub gdy są one mniej lub bardziej niekompletne. Zamiast 5 różnych wolałbym jeden, ale w miarę kompletny. Który z elektronicznych słowników ANG-PL oceniasz jako najbogatszy?
|
|
|
|  |
 | |  |
|
bejotka
fellow
| Dołączył: | 01 Sty 1970 | | Posty: | 665 | | Skąd: | Warszawa |
|
 |
Wysłany: Nie Lip 23, 2006 1:45 pm |
|
 |
 |
 |
 |
| [ BJK, czy w tym słowniku przypadkiem nie brakuje mnóstwa słów obecnych w większości innych przyzwoitych słowników? |
Z pewnością pewnych słów brakuje, jednak rzadko akurat te słowa są mi potrzebne. Sprawdziłem wskazane przez Ciebie słowa w 3 słownikach, oto wyniki:
chaff - nie ma w YDP, jest w Oxford PWN
basque - w YDP tylko z dużej litery, w Oxford PWN również z małej, coś dotyczącego mody,
woeful - rzeczywiście nie ma w YDP, ale z woe i końcówki -ful powinieneś się domyśleć,
dildo - nie ma ani w jednym ani w drugim,
darkie - nie ma ani w jednym ani w drugim;
porkie - nie ma ani w jednym ani w drugim;
W słowniku techlandu woeful i chaff są.
Jak wcześniej wspomniałem najczęściej uzywam Longmana Słownik współczesny, YDP i PWN-OXFORD, z tym, że ten ostatnie przechwytuje sterowanie kartą dźwiękową, co mi przeszkadza, dlatego używam go najrzadziej z tych trzech.
Jeśli chodzi o braki słówek, to mi brakuje trochę wiedzy ze słowotwórstwa angielskiego, dlatego czasami niepotrzebnie sprawdzam jedno słowo w kilku słownikach.
To chyba wszystko, bo znów ktoś mi zarzuci chamstwo i opluwanie.
|
|
|
|  |
 | |  |
|  |
 | |  |
|
bejotka
fellow
| Dołączył: | 01 Sty 1970 | | Posty: | 665 | | Skąd: | Warszawa |
|
 |
Wysłany: Pon Lip 24, 2006 1:43 am |
|
 |
 |
 |
 |
Nie rób sobie jaj Rzeczowa dyskusja zawsze mile widziana. |
Nie robię sobie jaj. Na tym forum pisuję od 3 lat, mam na nim ok. 700 postów ponad 90% z nich to dłuższe merytoryczne wywody. Jednak często reakcję i dłuzszą dyskusję wywołują przejęzyczenia i nazwanie dubeltowego anonima obrzydliwym tchórzem. Do jednej z takich dyskusji przeciez i Ty się włączyłeś. Rozumiem, gdy anonimowo nawet bez [B]NICKa[/B] pisze, ktoś, kto prosi o rozwiązanie zadania domowego. Chodzi mu o to, żeby nauczyciel go nie rozpoznał. Rozumiem też, gdy nie podaje swojego [B]NICKa[/B] nauczyciel, który obawia się, by nie rozpoznali go uczniowie, rodzice i dyrektor szkoły, ale gdy ktoś pisze tylko po to, żeby obrazić dyskutanta i nie podpisuje się, to jest tchórzem i nie można go nazwać inaczej, no może jeszcze świnią.
|
|
|
|  |
 | |  |
|
jorgus
newbie
| Dołączył: | 07 Lut 2004 | | Posty: | 40 |
|
 |
Wysłany: Pon Lip 24, 2006 2:34 am |
|
 |
 |
 |
 |
Do pewnego poziomu według mnie po prostu nie warto schodzić. Nie wdawanie się w prymitywne dyskusje przez większość w miarę inteligentnych uczestników forum powinno być postrzegane jako świadectwo klasy rozmówcy. Zaczynając wypisywać, że ktoś jest tchórzem, świnią, sfrustrowanym nauczycielem lub średnio inteligentnym maturzystą na łasce Giertycha schodzi się niestety do poziomu rynsztoku. Dla obserwatora takiej rynsztokowej dyskusji bardzo szybko przestaje być istotne kto komu pierwszy nawymyślał.
Zresztą każdy może sobie kreować wizerunek jaki uważa, jednak biorąc poprawkę na to, że opinię o nim każdy inny uczestnik forum wyrobi sobie samodzielnie na podstawie tego co widzi. Jeśli nawet ktoś na mojego posta np. odpisze anonimowo, że jestem głupim wałem, to forum czytają tysiące ludzi, którzy rozumują samodzielnie i wyciągają wnioski z tego co widzą. Jeśli ktoś mnie bezpodstawnie zwymyśla, większość ludzi wyrobi sobie właściwą opinię, więc mogę spać spokojnie. Gdy jednak zacznę insynuować anonimowi jakieś bezpodstawne dyrdymały, bez wątpienia zacznę punkty tracić. Nawet jeśli będę wypisywał arcymądre elaboraty na forach, na opinię odnośnie kultury osobistej będzie to miało niewielki wpływ (bo niby z jakiej racji).
Kiedyś, trochę przypadkiem, wdałem się w krótką 'emailową dyskusję' z jednym człowiekiem, który według stopki miał tytuł doktora. Co z tego, skoro gość, gdy dyskusja potoczyła się nie według jego myśli, zszedł momentalnie do poziomu gówniarza z podwórka. I choćby nie wiem jaki mądry był i ile miał tytułów, będąc chamem i zarozumiałym kutasem szacunku taki w ludziach nie wymusi. I taki morał z tej krótkiej historii :-)
Proponuję na tym skończyć, bo odeszliśmy od tematu, ewentualnie można powołać wątek odnośnie etykiety na forum ;-)
|
|
|
|  |
 | |  |
|  |
 | |  |
|  |
 | |  |
|
jorgus
newbie
| Dołączył: | 07 Lut 2004 | | Posty: | 40 |
|
 |
Wysłany: Wto Lip 25, 2006 12:15 am |
|
 |
 |
 |
 |
| sprawdzilem podane hasla w lingu i jest niezle! nie znalazlem jedynie basque (jak rozumiem chodzi o znaczenie 'baskinka/gorset', bo oczywiściej jako 'Baskijski' jest), reszta w wielu znaczeniach. |
W to, że słownik na ling.pl jest najobszerniejszy nikt chyba nie wątpi Jednak gdzieś w 'plenerze' mając co najwyżej do dyspozycji Internet przez GPRS-a przydaje się słownik dający się zainstalować lokalnie (zwłaszcza przy obfitości graficznych reklam na ling.pl ;-)
Ze słownikami elektronicznymi (nie internetowymi) jest generalnie jeden problem - nie bardzo jest jak je osobiście sprawdzić przed zakupem (nie licząc metody 'na Emula'). Gdybym np. kupił w ciemno taki słownik YDP to po prostu bym się rozczarował, bo oczekiwałbym czegoś na poziomie słownika ANG-PL Prószyński-Cambridge, który uważam za dobry (ilość definicji na poziomie dobrych słowników ANG-ANG takich jak LDOCE, CALD, Oxford Advanced Learners oraz obecność wielu potocznych czy nawet slangowych terminów). Intrygują mnie pozostałe słowniki polecane przez BJK, jednak nie jestem na tyle rozrzutny, by każdy kupić, a potem połowy zakupów żałować. Może jednak uda się gdzieś je obejrzeć w działaniu przed dokonaniem zakupu - teraz przynajmniej wiadomo, za czym się rozglądać. Jeśli któryś powali mnie w końcu na kolana (a jestem wybredny , będę bejotce dozgonnie wdzięczny ;-)
|
|
|
|  |
 | |  |
 | Ogólne : Najlepszy słownik języka angielskiego |  |
Możesz pisać nowe tematy Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
|
|
|
|
|

Portal dla obecnych i przyszłych anglistów.
 | Ostatnio na forum |  |
 | Język angielski |  |
|